- abczawal.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Zawał serca? Nerwica? Jak leczyć?
Zawał serca? Nerwica? Jak leczyć?
Witam. mam 21 lat. Mam pytanie, na które jak najszybciej potrzebuję odpowiedzi! Od ponad roku mam nerwicę lękową. Leczyłam się u psychiatry, ale dostałam tabletki (Z***), które mi nie pomagały i odstawiłam je. Kolejnym też tego powodem było to, że nie chciałam się uzależnić! Poza tym mam małe dziecko i nie chcę brać psychotropów! Objawami mojej nerwicy są: bóle w mostku, klatce piersiowej (kłucia i pieczenia), zawroty glowy, jestem osłabiona, ciągle boję się, że coś mi się stanie i moje dziecko zostanie bez opieki, często drętwieją mi ręce lub nogi. Boli mnie cała prawa strona, boję się, że to zawał i zaraz umrę. Czy w moim wieku jest możliwy zawał? Kiedy miałam 4 lata przeszłam operację serca, gdyż miałam dziurę w sercu i poszerzali mi tętnicę płucną. Czy to może zwiększać ryzyko zawału serca? Czy tę nerwicę można leczyć jakoś inaczej niż farmakologicznie? Bardzo proszę o odpowiedź jak najszybciej!
Witam,
Ryzyko zawału serca w Pani wieku jest bardzo niskie. Oczywiście nie znam Pani stanu zdrowia na tyle dobrze, by wypowiadać się konkretnie o Pani przypadku. Rozumiem jednak, że zanim rozpoznano zaburzenia nerwicowe, wykluczono inne - organiczne - przyczyny dolegliwości. Opisane objawy mogą występować w zaburzeniach nerwicowych.
W sytuacji postawionego rozpoznania powinna Pani przyjmować przepisane leki. Nie należy mieć podejścia jakie Pani przedstawiła. Lek zaproponowany przez psychiatrę należy do stosunkowo nowych preparatów, obciążonych małym ryzykiem działań niepożądanych, dającym dobre efekty leczenia.
Pozdrawiam




Witam serdecznie, mam 42 lata i do jakiegoś czasu wydawało mi się, że jestem w doskonałej formie, lubię sport, wysiłek i wszystko co z tym związane. Podczas wypadów rowerowych, gdy młodsi pchają rowery pod górę ja wjeżdżam bez problemu i przyznam, że wtedy czuję się doskonale.
Kilka lat leczę się na nadciśnienie, lecz regularnie zażywane leki pozwalają mi to kontrolować. Parę miesięcy temu przez przypadek zdiagnozowano u mnie guz lewej nerki, szczęście w nieszczęściu, że okazał się to guz typu angiolipoma i jedyne co urolodzy kazali mi robić to regularna kontrola USG. Lecz nie zupełnie o tym chcę pisać, napisałem o posiadanych schorzeniach by delikatnie zaakcentować swój stan psychiczny, proszę pomyśleć co czuł silny pewny siebie człowiek, gdy dowiaduje się, że ma guza nerki, których zdecydowana większość to guzy złośliwe, a statystyczne dożycie od zdiagnozowania to 6 miesięcy (informacje z Internetu). Poza tym od paru lat mam nową prace, która kosztuje mnie wiele nerwów i stresu, określany jestem przez podwładnych jako "chodząca k.....ica". Od wielu lat pobolewało mnie w różnych miejscach, w plecach klatce piersiowej, ale nigdy się tym nie przejmowałem, bo to naturalne, że aktywny 40 latek w dodatku nie ważę mało miewa pobolewania. Dramat przeżywam od niedawna, od kiedy odczuwam ataki pieczenia w okolicy mostka z obu stron raczej trudny do zlokalizowania przypominający stado biegających mrówek w butach z kolcami, ból czasem promieniuje do pleców czasem do lewej ręki zmieniając przy tym swój charakter, mało tego odczuwam też pobolewania w okolicy nieszczęsnej nerki. Bólom towarzyszą czasem duszność, czasem poty na głowie lub uderzenia gorąca, puls mam wtedy miarowy wolny ok 60 i ciśnienie oscyluje raczej w tych dolnych granicach (130/80, 120/75) odczuwam wtedy wielki strach. Od jakiegoś czasu budzę się wcześniej niż to planowane i nie mogę już zmrużyć oka, tak nigdy nie było. Oczywiście byłem 2 dni temu u kardiologa i na razie byliśmy w stanie zrobić EKG, było w porządku na inne badanie w tym kraju trzeba trochę poczekać poza tym dostałem propozycję badania które prawie 100% potwierdzi lub wykluczy chorobę wieńcową ale na nie muszę wziąć kredyt.
Co się ze mną dzieje?
Pozdrawiam sfrustrowany 40 latek
Ps. Nie wiem czy to ma znaczenie nie chciałem o tym pisać by nie sugerować konkretnych schorzeń, czasem dolegliwości mijają po kilku głębszych.
Przepraszam za ten komentarz to powinno być pytanie co niniejszym uczyniłem.
Dodaj nowy komentarz