abcZdrowie.plZdrowie.pl - serwis należy do sieci serwisów o zdrowiu polecamy:

Wasze historie - najczęściej czytane

22 września 2009, godz. 18:59
1 komentarz
użytkownik anonimowy

Moja Babcia ma 68 lat . Miała zawał kilkanaście miesiecy temu, ostatnio miała stan przedzawałowy i karetka zabrała ją do szpitala wojewodzkieg. Tam miała zabieg na rozszerzenie żył . Po zabiegu czuła sie dobrze i na siłach, ale po dwóch tygodniach zaczęła mieć duszności i bóle w klatce piersiowej, znów zabrała ja karetka. Czy to były objawy stanu zawałowego?

12 września 2009, godz. 19:59
10 komentarzy
zdjęcie użykownika Andrzej_g

Witam wszystkich. Mam 43 lata i 2 września (2009) przytrafił mi się zawał (nstemi). Niestety, paliłem jak smok, 2 paczki na dobę, a przy tym ostatnio było sporo stresu. Objawy były takie, że ok. godz. 10 poczułem silne i intensywne pieczenie, czy raczej ucisk, w klatce piersiowej.

12 maja 2010, godz. 21:52
1 komentarz
zdjęcie użykownika Vasabel

Witam.

Mam 50 lat, w grudniu 2008 przeszłam zawał serca ( bez przetrwałego uniesienia odcinka ST-NSTEMI ), miałam zabieg koronarografi + 2 stenty... Ale zastanawia mnie jedno...Otóż od dwóch m-cy przed zawałem odczuwałam już bóle w mostku, zwłaszcza po wysiłku, które z czasem się nasilały. Byłam u kardiologa, ale ten jak poczuł ode mnie papierosy, powiedział, że mnie nie będzie leczył, dopóki nie rzucę palenia, osłuchał i przepisał jakieś tabl. pomagające zwalczyć nałóg. Inny lekarz stwierdził, że bóle pochodzą prawdopodobnie od kręgosłupa, więc zrobiłam Rtg -owszem wyszły zmiany zwyrodnieniowe i leczono mnie właśnie w tym kierunku. Na dodatek dostawałam tabl. p. bólowe. Pomimo wszystko, ja podejrzewałam, że to może być od serca, zwłaszcza, że mój ojciec zmarł na zawał, dlatego żeby wykluczyć serce, robiłam prywatnie badania w tym kierunku: Ekg, badanie echokardiologiczne i nic nie wskazywało, że coś jest nie tak. Zrobiłam jeszcze badania jamy brzusznej i cały czas leczono mnie na kręgosłup, a bóle się nasilały tak, że nie mogłam najpierw wyjść, potem nawet zejść ze schodów, a w nocy dostawałam bardzo silne bóle w mostku i w plecach, aż mi łzy leciały (na dodatek mieszkam sama).

22 marca 2010, godz. 20:22
brak komentarzy
użytkownik anonimowy

W grudniu 2009 miałam zawal następnie zrobili koronografie, wszczepili stent, po kilku dniach wypisali z krótkim zaleceniem wizyt okresowych u kardiologa. Przyznam, że do dziś nie byłam. W ogóle jestem jednym kłębkiem nerwów. Zapisany mam lek 3 razy dziennie oprócz innych leków.

29 kwietnia 2009, godz. 13:51
1 komentarz

Mam 52 lata i 2 lata temu przeszłam zawał serca, ale tak naprawdę dowiedziałam się o tym nie od razu. Miałam akurat kłopoty rodzinne, mąż był ciężko chory. Nie miałam wtedy do niczego głowy. Po prostu w dniu, w którym mąż trafił do szpitala, bardzo źle się poczułam. Wróciłam do domu i poczułam się słabo, było mi duszno.

15 sierpnia 2009, godz. 19:43
1 komentarz
użytkownik anonimowy

Moj mąż (47 lat)1 sierpnia br.przeżył rozległy zawał serca. Tak się szczęśliwie złożyło,że zdążył dojechać do szpitala przed ostrymi bólami w klatce piesiowej, czyli zawał właśćiwie rozwijał się na kozetce w szpitalu. Szybka pomoc lekarska i przewiezienie do specjalistyczneo szpitala w Poznaniu uratowały mu życie.Dostał dwa stenty.teraz leży na oddziale rehabilitacji kardiologicznej.

29 kwietnia 2009, godz. 14:04
1 komentarz

Mnie także groził zawał. Było to 3 lata temu. Na szczęście trafiłem w szpitalu na bardzo wartościowego człowieka, który zapoznał mnie z bardzo skutecznym środkiem na choroby serca i naczyń. Otóż on stosuje go od lat i w ten sposób czuje się świetnie, a nawet uniknął amputacji lewej nogi, a w każdym razie małego palca.

29 kwietnia 2009, godz. 13:56
1 komentarz

Moja matka (71 lat) trafiła ostatnio do szpitala. Podejrzewali u niej zawał. Na wieńcówkę chorowała od kilku dobrych lat i w sumie nie byłoby to dziwne, gdyby skończyło się to zawałem. Miała bóle w klatce piersiowej, ale nie za mostkiem.

29 kwietnia 2009, godz. 14:05
2 komentarze

Mam 55 lat, 3 lata temu przeszedłem rozległy zawał. Sam przebieg zawału był straszny, ból okropny. Myślałem, że umieram, a byłem zupełnie sam. Potem te wszystkie procedury szpitalne, jakiś horror. Byłem bardzo osłabiony i wrócenie do życia codziennego było dla mnie naprawdę trudne. Wziąłem długie zwolnienie w pracy, a potem i tak musiałem z niej zrezygnować. Nie dawałem rady.

3 grudnia 2009, godz. 21:19
2 komentarze
użytkownik anonimowy

A ja jestem z Was najzdrowszy. Cztery zawały, trzy stenty chromy. 39 pobytów w szpitalu i 28 operacji. Złamań i fastrygowań nie liczę, bo się pogubiłem. Metalu i zespoleń też. A to wszystko zawdzięczam swojej głupocie i sportom. Pozdrawiam Was cho-roty, a personel z Szaserów z Płockich Winiar i Otwocki Grucy te trzy najbardziej.